Pokazywanie postów oznaczonych etykietą u-18. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą u-18. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 kwietnia 2012

Koszykarki Huraganu w finale Mistrzostw Polski


Wołomiński OSiR dostarcza tej wiosny niemało sportowych emocji – dwa tygodnie temu dwudniowy turniej sportów walki, a w ostatni weekend emocjonujący półfinał Mistrzostw Polski z udziałem koszykarek UKS Huragan. Kibice nie mają prawa narzekać!

Dzięki zakończeniu rozgrywek ćwierćfinałowych na pierwszym miejscu w grupie wołomińskie koszykarki były gospodyniami rozgrywek. Na parkiecie OSiR-u oprócz nich stanęły drużyny SKS 12 Warszawa, MKS Polkowice i KS MON-POL Płock, a trybuny i balkon zapełniły się kibicami koszykówki, co ostatnio zdarza się nader rzadko.Pierwszy mecz nasze koszykarki rozegrały z drużyną SKS 12 – od początku objęły kilkupunktowe prowadzenie i powiększały je stopniowo, aż do zwycięstwa 87:62. Zdecydowanie wygrały dwie pierwsze kwarty, uzyskując nawet chwilową przewagę 29 punktów.W trzeciej kwarcie musiały trochę odetchnąć – przegrały ją 14:21, ale wciąż miały wysoką przewagę – 65:44, aby w końcówce odzyskać inicjatywę na parkiecie. Olbrzymi wkład w to zwycięstwo miały Monika Radomska (24 punkty, 9 zbiórek w obronie), Sylwia Bujniak (16 zdobytych punktów, 34 minuty na boisku) i Karolina Poboży (16 punktów, 16 zbiórek). Nie można było nie zauważyć olbrzymiej aktywności Martyny Banaszek, która podczas meczów ćwierćfinałowych nie była w najlepszej formie – tym razem nie zawiodła, zdobywając 14 punktów i zaliczając 7 zbiórek, 9 asyst i 5 przechwytów. Piątek trzynastego okazał się pechowy dla SKS 12…

sobota, 14 kwietnia 2012

1 mecz za nami

Półfinały Mistrzostw Polski oficjalnie rozpoczęły się wczoraj. Pierwszy mecz na sali Osiru zagrał zespół z Polkowic i Płocka. Polkowice okazały się perfekcyjnym do bólu przeciwnikiem wygrywając z Płockiem 92:29. My huraganianki, mamy to szczęście że w grupie znalazło się z nami dwóch przeciwników z ligi, których można powiedzieć, znamy jak  włąsną kieszeń. Toteż wczorajsze spotkanie z początku nie dawało tej satysfakcji i mimo że po pierwszej połowie schodziłyśmy z boiska z wynikiem 51:23, to nie był jeszcze wygrany mecz. W trzeciej kwarcie trochę stanęło, ale dzięki genialnemu dopingowi z ławki i całej sali pełnej kibiców, ostatecznie zakończyłyśmy mecz wynikiem 87:62.
Dzisiaj Sobota, kolejne ciężkie zawody. Tym razem Polkowice. Nie będzie łatwo. Konkurentki są silne fizycznie, biegają do kontry i ładnie rozbijają zonę, jednak strach wcale nie pomoże nam wygrać tego meczu. Tak na prawdę musimy uwierzyć w siebie, grać naszą koszykówkę i nie dać się aż do końcowej syreny. Tym bardziej że gramy na swojej sali i mamy tylu wspaniałych kibiców ! Nie możemy nikogo zawieść.

czwartek, 5 kwietnia 2012

Nazwa "Huragan" zobowiązuje

6 dni temu...

Piątek. Aleksandrów Łódzki. Zaraz po przyjeździe weszłyśmy na salę, na której rozgrywał się właśnie mecz naszych przeciwników (Bydgoszcz vs Aleksandrów). Cała sala Aleksandrowskich kibiców, robiących hałas na całą szkołę, gwizdy, wrzaski było dość kulturalne. Mecz skończył się wygraną Aleksandrowa. Zdałyśmy sobie sprawę, że mamy dobrych przeciwników, ale nadal to my byłyśmy faworytem. Zatrzymaliśmy się w najładniejszym hotelu w jakim kiedykolwiek byliśmy. Trzyosobowe pokoje z telewizorem, mnóstwem luster, łazienką wyposażoną w suszarkę do włosów i śmieszne czepki pod prysznic. Potem kolacja, rozpakowywanie się i napady głupawki, dzięki którym dotrwałyśmy do dnia następnego.

Sobota. Wyspane i wypoczęte zjadłyśmy śniadanie, zrobiłyśmy porządek ze sobą i pokojem i czekałyśmy na pierwszą na tym turnieju odprawę. Trener przekazał nam cenne wskazówki, a my (ja na pewno) lekko się spięłyśmy, nie mogąc doczekać się pierwszego gwizdka. 12.00- Bydgoszcz. Pewne siebie zagrałyśmy swoje, kończąc pierwszą kwartę wynikiem 34 do 7. Rozgrywałyśmy skuteczne akcje i miażdżyłyśmy przeciwnika niezawodną kontrą kończąc mecz wygraną- 90:63, a więc już na 100% wychodzimy z grupy, jutro miało się okazać na którym miejscu. Za dobrą grę, dostałyśmy cukierki od pana kierowcy (po 4 na łebka) i resztę dnia spędziłyśmy na oglądaniu filmów i rozmowie.

niedziela, 11 marca 2012

Ostatecznie...

A więc może na początek serdeczne pozdrowienia i podziękowania dla "szarej mafii"! My wszystko rozumiemy - ciemna strona mocy, Mordor itp. ale na meczu liczymy na sędziowanie (sę-dzio-wa-nie!), niekoniecznie na drapanie się po czaszce.
Uff! Dałyśmy radę! Ledwo bo tylko jednym (68:67), ale mecz przedni, trzeba przyznać. Teoretycznie nie mogłyśmy tego przegrać. Fakt że bez Moni, po chorobie Naty, Adki i Poboży, gra z takimi "babami", o rok starszymi była ciężka i męcząca... Okazało się jednak, kto jest lepszy - już po raz drugi.
Co z gry? Praktycznie nie mogłyśmy przebić się pod kosz, a rzutami z daleka nie punktowałyśmy. Jak powtarza trener: kontra, kontra i jeszcze raz kontra = atak na wszystko. I zaczęło wychodzić. Oprócz tego celne podania pod kosz i po pierwszej połowie mogłyśmy mówić o przewadze. W drugiej niestety, troszeczkę się posypało ale ostatni ligowy mecz wygrany! Teraz ćwiartki. Za dwa tygodnie do Aleksandrowa - tam pokażemy, na co nas stać!